sobota, 7 listopada 2009

Uber Faza

Dawno się nienagradzałem, powiedzialem sobie dzisiaj. W sumie nie mija się to z prawda.
I siedze teraz, słucham Jafia Namuela -Walking Dreamer, a moja swiadomosc krązy wokol samopoczucia boskosci. Niesamowity stan.



Siedze w mojej kawalerce, ktora kiedys byla oaza spokoju, teraz kojarzy sie z samymi niepokojami.
\
Numer pieknie plynie.
Jaaaaa!
Zgubilem sie!

Solo saxu, o jaaa! dwoch saxow!!

Pieknie.
Pieknie.

Oby byl refren bo tak sie udal chlopakom.

Pieknie.

Ojaaaa!
Zgubilem sie.

Czuje sie jak male dziecko ktore bawi sie zabawkami.
Jest refren!
Bo cofnałem
O jaaa!

No, bawi sie zabawkami. Ja sie bawie faza. hehe jakze dziwnie rozwija sie droga do takiego stanu, z biegiem lat! Hehehehe
Co ja pisze? :D

Zmieniam muzyke. skatowalem sie takim pieknym utworem. :D
Chase & status feat plan B - pieces.
mocny numer. jeszcze mocniejszy teledysk.
zaluje ze nie obejrzalem za pierwszym razem teledysku.
Masaaaaa!


Bridge
Nacisnalem enter wpisujac Masaaaaa jak sie zaczal wstep do refrenu.
Niezly stan osiagnalem.
Jak wszedlem do mieszkania gadalem do siebie. :D
Mialem odrobine paranoi ze ktos jest w mieszkaniu i nie moglem tego opanowac, ale szybko sie uspokoilem rzucajac sie do komputera Wokatorki.
Zgubilem sie.





refren.
A, rzucilem sie do kompa, i od razu wkret dlaczego tak dlugo sie komp wlacza.
:D

Jiggah nie od dzis zna ten stan! hehe

gubilem sie.
czuje sie po raz kolejny jakbym mogl zmienic swiat.
Ouuuuuuuuu
Jaki bass.

Ch & S Against All Ods!



Yeah!

Zastanawiam sie jak to jest z taka muzyka.
Czy to ze mnie taka wkreca nie zaleznie od stanu, swiadczy o moim wyzszym odbiorze swiata dzwieku, czy o zryciu spowodowanym nie oszczedzaniu sie zbytnio w ciagu ostatnich lat.

Nawet jezeli nie, czy to znaczyloby ze musze zadac kolejne pytanie:
Czy ktos kto nie odczuwa tego co ja,



powinien zalowac czy patrzec na mnie z gory?

Wagonik.
Stanardowy pakiet fazowy.
SPF! :D

-Siema, co tam?
-SPF.
-Okej, to nie przeszkadzam i nie patrze na ciebie jak na najgorszego cpuna!

Oj, (Benga - Pleasure) czy by swiat nie bylby piekniejszy przez takie Skroty? :D


Pieknie.\Zwrtoka.
Plyniemy.
Plyniemy.
A z nami wszystko plynie.
Nie ma z pracy stresu, ani nic w tym stylu.
Muzyka mi do ucha pieknie plynie.
Glowa mi sie kiwa w rytm ktory plywa sobie ppo mnie.
Cos pieknego.

Wyzszy stan.
Dopale tą polowke czyscioszka, bo niedlugo reality strikes back!
O przypomnialem sobie O Cheechu, Tichonie, Moreirze, LeWho, Czerwonej Dupie i wszystkich braciacj w wierze przez czarnych braci na nasz lad przed wiekami przywiezionej

apropos!
hehe

Rudeboy - Dub incorporation.



Nice!
O no no no no.


Call me say rude boy
In a dance hall reggae music I
Would you watcha di test
I give you big bwoy contest now

Fajnie znowu.

Strasznie mi fazy sie toczą.
Zawsze to zauwazalem, w spojrzeniach ludzi naokolo zwlaszcza.
z2wlaszcza tych ktorzy wiedza co sie dzieje ze mna w takim stanie.
Bo przywyklem juz do tego ze ludzie ktorzy nie widza piatego koloru swiata, powoduja u mnie male leki i wywoluja paranoje. hehe

Alborosie - Herbalist



Piekna playlista, esencja, oj nie. wiem czego nie bylo.
Matheny i Sco - Everybody's Party.



nizla jazda.
Gram to juz jak So what'a.

Z genialnymi muzykami.
Szymon, Lukasz, Darek, Andrzej.

nice.
Piekna muza.

Wogole co sie dzieje z moim swiatkiem muzycznym.

Gram z geniuszami.
Nad tymi ludzmi sa juz tylko ludzie grajacy po swiecie.

Masa.

Wogole.
wczoraj gralem w downsilesia county z nimi.
miazga z mozgu, a potem wrocilem do Wratslaviu i przywiny zostalem przez Pumę skaczaca wokolo mnie, gdyz wlasnie byla na koncercie Winniciusza Krotszego.
To jest czlowiek ktory gral z Dawisem z Milesu..
Legenda.

A Puma skakala z radosci.
Piekny widok.
Tak jak Tworca mowil mi ze zycie jest zasadniczo pojebane, bedac tylko przywane przez momenty dla ktorych warto ten caly ciezar dnia codziennego znosic, to byl jeden z nich. Mam swojego prywatnego kota.

no i temat.
jaaaaa!
ja gram taka muzyke.
no, np Sco - protocol.
Masaaa!



Human nature Dawisa z Milesu.



Koniec z nie skupianiem maksymalnie calego siebie na rozwoju muzycznym.

koniec z skupianiem sie na problemach z Siostrami zakonu Siostr Bartenderek.
Muzyka. No i kotem musze sie opiekowac.
I wlewac w nia muzyke, zebym nie rozwijal sie w samotnosci. O, ale dziwne zdanie. :D
tzn zebym nie tylko ja mial radosc z samorozwoju.
O! Tak rozumiem co mialem na mysli. Mialem dopalic i co?
Zgubilem sie.




Cisza. NIe ma muzyki.
Od razu wkrecilem sobie ze sie dusze nie czujac w sobie odczuc zwiazanych zazwyczaj z obecnosca muzyki naokolo mnie.

Niezla Faza.
NF! :D

-Zalogowalem sie do NK!
-A ja do NF!

hehe

Piekny wyimaginowany swiat skrotow! :D

Muzyki! - prosi muzyk.
Pozegnania kolejnej czesci swiadomosci! - woła ćpuń.
Jeść!

Gastro.

Hmmmm.
Jestem ćpunem.
Nawet przyjalem to slowo.
czy to pozwala mi powiedziec ze nie mam problemu?

Wagonika ani śladu.


Nawet sie nie zgubilem.
Chcialem w to uwierzzyc ale nie! nie da rady juz.

No nic to.
W takim razie

Gibbona! - zadecydował Jiggah.

Jak powiedzial, tak zrobil!
A po drodze tylko po OCB zjadlem 4 kanapki, garnek pop-cornu, ubilem sobie nawet Śnieżke dr.Oetkera. wrócilem z tym wszystkim na gore, obejrzalem 5 odcinkow Family Guya, w miedzy czasie chyba nawet gibbon byl.


http://www.watch-family-guy-online.com/season-8/episode-1-road-to-the-multiverse/

Zgubilem się.
Fajna muzyka.

od tego sie zaczela moja eskapada po świecie uber gastro fazy.

cos pieknego ten Jafia Namuel.


Znowu plywam.
plywaja moje palce, while taping the lines.

Zgubilem sie.





Mam ochote na reggae.

Cos zaraz znajde.

...

zmeczylem sie.
Zdrzemne sie.

sobota, 27 czerwca 2009

Jestem TU juz ok 25 dni i 26 nocy. a raczej.. albo nie.

Dziwne rzeczy sie dzieja.
Jest BuskkerBus - 13 jubileszowy festiwal sztuk ulicznych.
siedzibe ma Lufie.
Zgubilem sie.

Ogladam jakis koncert na ścianie.
Cośtam Ritual Jazz.
Psychodelic minimal Jazz. Tak to brzmi.
Odbija mi sie leczem.

Najebalem sie. Wczoraj.
Reset godny zapamietania. od razu obok slynnego resetu w Melinie 16.
zgubilem sie.
Zajebiste solo saxu.

Dziwne rzeczy sie dzieja.
Gralem dzisiaj na ulicy.
Obudzilem sie 6h po tym jak zasnalem.
Zgubilem sie.
Co tam pisalem?

Kennedy zaczal koncert.
Smieszny czlowiek. A! wiem juz.
Obudzilem sie 6h po tym jak zasnalem.
Standarowe "oglucenie umysłu i ciała".
Mój zapach swiadczy o tym ze alkohol nadal ukrywa sie w zakatkach mojego ciała.
Czuje sie fatalnie.
"(...)
juz lepszy bylby dla ciebie
swit zimowy i sznur i gałąź,
pod ciężarem zgięta
(...)"
Fajnie mi.
Dojechalem do rury w makabrycznym aczkolwiek definitywnie lepszym stanie.
I wlasnie Placek wyszedl na scene z harmonijka.
Dojechalem i bylo zle.
Spozylem duzo porcje witaminu C.
Poszedlem do kibla gdyz wczorajszy alkohol uznal jednak ze czas opuscic moj organizm.
Wtedy wszedl Placek. Zapytal mnie czy moze zajarac.
Powiedzialem ze tak. Dodalem takze ze nie jestem pracownikiem tego lokalu.
Kennedy gram na pudle ze sznurkiem z przywiazanym do konca patykiem.
WHAT THE FUUUUCK?!

No Placek uraczyl mnie motą.
Kac minal, sily wrocily. poczulem sie nie lepiej, ale normalniej.
I ludzie maja kurwa czelnosc mowic mi zebym nie jaral? Pojeby. hehe

no Placek zaprosil mnie do gry na ulicy, na jam session.
No i gralem.
Cudownie mi bylo.
Gralem z plackiem na djembe i harmonijce, Gawlem, na gitarze, Kennedym na gitarze szrpanej hehe, Robertem niewidomym harmonijkarzem. nie wiem jak to sie odmienia.
A i potem na pare numerow przyszedl Francuz.
Jebany kurwa magik.
ten typ z argentyny co w Oczko gral ze mna dawal mi fory na poczatku. gral takiego zdziwnionego ze wygrywam. ale jazda. dobrze ze nie zgodzilem sie na wejscie na teren hazardu.
No, Francuz. W kapelusiku, lysy, dziwne rysy twarzy, za krotkie spodnie, szelki i maly "uliczny" zestaw perkusyjny, miotelki i trojnogie krzeselko.
Gral w klimacie Django Reinharta. zajebiscie.
Skojarzyl mi sie z "triplet of belville". zajebisty film, musze obejrzec.
no i pogralem.
A teraz siedze w Lufie, czekam na mote. naokolo ludzie z calego swiata, klauni, muzycy, kuglarze, muzykanci, kabareciarze, grajkowie.
dziewczyny s ktorymi pilem wczoraj, ktore dzisiaj chodzily na szczudlach.
napisze pozniej ide grac. :D

piątek, 12 czerwca 2009

NIC PEWNEGO

"Nic pewnego" To byla moja pierwsza wypowiedz od momentu az wszedlem do rury do KURWA!
Wszedlem siadlem i
zgubilem sie.

Zaczne od wczoraj. Bylem w Kalamburze.
Jaaaa! Piekny lokal.
Wchodze:

(przed chwila rozmawialem z tata bo wi wysyla trabke. W miedzy czasie spadl na mnie karton po czajniku i ludzie w pewnym momencie do piero
mnie zauwazyli a ja gadam przez telefon, mam laptopa na kolanach, siedze przy wygazowanym piwie i przygasajacym papierosie, probujacy poprawic
Kurwa! zgubilem sie.

Dalej. Po paru piwach i 2 blantach przeplatanych rurami, wlazlem do kalambura.
A tam:
Na lewo,Piguy i Kwasni. Na prawo cale gowno niuchane i wstrzykiwane w postaci zombi (HUNTER YEAAH), na srodku stonerzy,
na parkiecie mix.
Muzyka: Mixtape - OST do jackie brown, OST do Tarrantino series, Grease, Hair.
Lata 60-te, 70-te, i utwory wstylu Cypress Hill Jump Around, Amy Winehouse "Rehab", wszystko co najlepsze.
3 noc we wroclawiu.
I przyszla Ulalala. Jaaa! Potanczylismy.
Bedzie wesolo. Hehe

Jutro bede mial trabke.
Jaaa!
A. Wrocilem o 6 do domu, w stanie makabrycznym, zapalilem kosz z pitbulla pare buchow i lulu spac.
Pokreciles sie od rana do 17 jak Zeniunia mi pfrzyniesla mote.
LA MUERTA MOTA DIABOLICA!

Strasznie jestem zryty.
Kupilem 5g. Jak zobaczylem to zrobilem zdjecie.
Jak krecilem, wzialem malego topka. Roskruszylem topka, a raczej rozebralem, bo byl to top. A nie topek.
Pomyslalem ze bedzie malo, potem ze za duzo, tak na zmiane przez jakis czas. Uznalem ze dobrze ze nie dodalo, bo po tej rozkminie wlaczylem
moj wroclawski do jarania Yellowman "Zungu", zapalilem i zapomnialem o wszystkim co mylalem od 2h.
I tak mam i teraz.
Strasznie dlugo tzyma albo strasznie wydluza czas.
Zgubilem sie.

Jakis bluesowy koncert na plazmie.
A na zywo jam funkovy na dole.
Kurwa szkoda ze jeszce nie mam trabki. Ale nic to.
Pogubilem sie.
nie wiem co mysle wiec nie mam co pisac.
OVER

Ona spiewa? :)

Ja pierdike. Tak myslalem, o tym cala rozkmina byla!
Piekna i jeszcze wokalistka!
poznam ja wczesniej!
A ma taki piekny tyłeczek (wogole mnie nie razi to ze mowie "tyleczek" w tym przypadku)
ale mi milo!



Wszedl znowu kwintet
muzyka: "Mr.PC"
Zajebiste długie solo trąbki na wjazd.
Mroczne zmiany wstawili.
Inne funty przez 2 chorusy, udalo im sie zbudowac olbrzymia energie, zrobili to chwile pozniej Jeszcze bardziej.
Genialne solo.
Musze poznac Sztywnego.

Wejscie na solo piano. half time. @ chorusy uspokojenia. Pianista bardzo dobrze poszerza skale podstawy harmonicznej.
Bass gra ambitny walking, lapie kazdy moment, pianisty.
Bebniarz bardzo rozwiniety swing dzielony "razami" w toma i crasha naraz.
Pianista wprowadza czesto fragmenty w stylu klasycznym.
Uspokojenie.
Zostaje bassista.
Zaczyna grac bluesa.
Przechodzi przez cala skale instrumentu bez problemu.
Arpeggia ale nie nudne. Bardzo ciekawe solo.
Gra absolutnie sam.
Off time, szybki groove i wchodzi czworki. trebacz w srodkowym rejestrze bardzo groznie zaczyna. Bebniarz przejmuje i odpowiada
Kazde wejscie drummera pokazuje inny, coraz ciekawszy patent. Pieknie.
Wycwiczone, albo wysluchane przejecie z pianista. a wlasciwie akcent.
Groove z lat 30-ych w stylu GRP allstars bigband "Sing Sing" i temat.
Mnostwo energii.
Bardzo zaskakujace jest to ze m sie ten utwor nie znudzil. A to blues.
Hehehe

Jaaaaa!
"Song for my father"
Akustyk slabo ich poustawial bo trebacz jest strasznie glosno a gra cicho.
Altowy saxofonista zaczal jak Stan Getz.(notatka:Posluchac stan getz Reconnetion albo jakos tak)
Fajnie uzyl tematu odpowiednio przerobionego.
Pozno pojawiajace sie lick'i wykurwiste,
Jak doszlo do salsy bardzo cubansko gral.
uspokojenie. powjawia sie trebacz. zaczyna grac zanim dochodzi do mikrofonu, powoli wychodzi z ciszy.
wchodzi band.
Ostra, rhumbata.
Solo przemyslane.
troche tylko nudzi.
ja mam to czesto ze zagram fraze, zmecze sie lickiem albo patternem i nie moge zagrac tego co bym chcial i jest pauza.
Trebacz nie ogarnal salsy cubany.
Prawie przemilczal caly chorus.
Ale zakonczyl z wdziekiem.

pianista znowu havana.
Strasznie duzo polaczen akordow ktore czesto pojawialy sie u Havanskich pianistow, np Gonzala Rubalcaba, Ruben Gonzales.
Salsa pieknie.
Zespol zauwazyl ze dobrze mu sie gral i przedlozyl chorusy na salsie. I jeszcze raz.
Solo cubanskie jak Mojito, buena vista social club, cygara i rewolucja.
Pieknie zagrane.

Przerwa. Widac ze koncert na luzie.
Lajt. Lajcik klajcik.

Pomysl trebacza. chyba.
Electric piano. Tzw plumkanie.
CISZA.
Wchodzi groove.
Ballada.
Milesa. Nigdy nie pamietam jak sie nazywa.
Fajnie. Gra tylko trebacz.

Kurwa.
Pada mi bateria.
A tak mi dobrze, :D
Bede musial pojsc na dol. no trudno.
poogladam koncert na zywo, a nie przez telebim.

23.17

Smiesznie ludzie

Zaczelo sie od typa ktorego widzialem wczoraj w lufie i siedze na rynku i go widze znowu. Szedl tak samo jak dziewczyna. Ona nizsza a on do niej przyklejony. jak kurwa glut.
Makabra.
Mam paranoje wiec pisze czcionka 5. kraza ludzie ktorzy wygladaja jak postaci z sztuki ktora powstala w mojej bani przed sekunda, pt "gorsza strona cpunstwa - moze przestane?"
jaaa!

zgubilem sie.

Wyszedlem z lufy na pbucha moty Klikowej, i zniknalem chwile pozniej.
Zrobilem zdjecie gdzie przezywalem dobre chwile uraczony sytuacja, obdarowany za grzechy. Jaa!
Jak sie rozgladam to sie gubie~! Dziwni ludzie. Jak na nich patrze to sie tez gubie/
Pisze caly czas wykrzyniki bo mi tak palce chodza, ale w sumie to jakbym zapalil blanta to bym zaczal zaklocac wroclavski spokoj i dolnoslaski porzadek.
Muzyka: Łąki Łan "Burza w porcie Wincheston"
Krotko mowiac "wkret Faithless'ovy". Na koncu ciekawostka. dopiero to obczailem Jaaaaa!
Cisza, odglosy knajpy, po chwili:
On1: Podczas meczu powstaly plany nakrecenia serialu "Echo", Jarku powiedz cos o tym serialu.
Jarek:(po dluzszej chwili)Po prostu serial emmmm, odbija sie głebokim echem.
On1:(po dluzszej chwili) O czym bedzie ten serial?
J:Słucham?
O: O czym bedzie ten serial?

Zmiana utworu: Łąki Łan "Janosik"
Cisza, Lajtowy groove na rhodesiku, cisza, odglosy knajpy
Jarek:(po dluzszej chwili) No, O czym bedzie ten serial!
Groove sie rozkreca! Jaaaaa!

11.06 20.15 Lazienkova.4

No i znowu pojebalo mnie.
SIedze w lufie i jestem zajebany.
I to nie motą. Dopalaczami. Cos w stylu ex-sesa cz.porzeczka. Tzn dokladnie to.
Kurwa. Szumi mi w uszach od tego gówna.
To sie powinno jarac, na polanie, rozjebany w cieniu, na lezaku. Jak jest spokoj i czisza. A nie w miescie.
Wjebalem sie pod trawmwaj. Tzn prawie.
Ja!! nie! "Ja!" jest jak jest zajebiscie cudownie. a tu co? Ciekawe kiedy tak sie zapierdole ze zaczne krzyczec Whoooahh!
Tak jak al pacino w zapachu kobiety.
Piekny film. Cudowny. (fajne slowo)
zajebista scena: "przemowa na koncu"
Zajebisty cytat: " -Poprosze Johnego Danielsa!"
-Chyba Jacka?
-Znam go juz tyle lat,
(Po chuj to DVD?!- odglosy z knajpy!:D)
-Znam go juz tyle lat, ze moge sobie pozwolic na nazywanie go Johnny!"
Hehe
Zajebisty film: definitywnie "zapach Kobiety"

Zgubilem sie.

Jakis typ stroi tom'a. Pewnie bebniarz.
Inny pyta czy mam ryz. jakis pojeb. A propos, przedwczoraj zaczepila mnie baba w Lufie.
Pani Ela.

Ela: TY!! JA CIE ZNAM! (iza z absyntu o jaaa!)
Jiggah: A to ciekawostka. Skadze moja droga?
E.:Byles..... Ty! Ja cie znam! Byles w hogwarcie i mnie podrywales.
J.(w myslach):Ja Cie krece! WHAT THE FUCK! (zycie: kupilem sobie naklejke z czaszka i sluchawkami.) (rozmawial z Matka.
ale masakruje mi banie. paranoja. jaaa! teraz z ojcem. kurwa, o dysku gadamy. Koniec. Kurwa!@!)
co ja tam? O kibel wolny! Nie chce mi sie nigdzie isc. Czekam na Kliku.
Ja typ zaczal ze mna gadac o kompach. typ z Lufy. Jaaa! Robi mi cos z kompem. Mam czcionke wielkosci 5.
Koles z kontrabasem. Pewnie Kontrabasista.
Koles dziwnie ubrany, dlugie zaniedbane wlosy, okulary takie ciotowate.... Tichon? :D
Pewnie jazzman.

Robilismy cos z netem. Fajna fraza. Parker leci. Klasyczna fraza, z jazzowa artykulacja. Piekne.
Zgubilem sie.
"Ty prowadzisz! Nie bierz orzeszków!" (odglosy)
Co to za trebacz? KURWA!! DIZZY, DO KURWY NEDZY!! Jak mnie to jaranie non stop rozpierdala. Baanie w sensie.
"Popatrz tu wszyscy przy barze maja 4 oczy." (odglosy)
Jara mi sie faja.
Paieros mi sie jara tez. Hehehe.
"Bum, szszszszs." (odglosy)
Poszedl koles chodzacy jak jakas lapa.
Pewnie saxofonistah! faja.
Fajny numer. Tzn pewnie sax bo ma na plecach sax. I pewnie dlatego dziwnie chodzi. Nie.
Przeszedl
"W nominalmym sqadzie gram 2 razy w tygoniu!" (odglosy)
Łooooooooooooo! Jaka piekna dziewczyna! Fajne cialko, jaaaa!! I zajebisty usmiech.
Połączenie Urody CKY, kelnerki z Krawca, Usmiech i to cos Kasi i elementy twarzy Asi Rogowskiej, dentystki z Meliny 16. (nie plagiat bo to moja faza!)
Zgubilem sie! wczesniej ale teraz udalo mi sie zapisac!
przeszedl znowu. On tak normalnie chodzi, to nie przez sax.
Ale piekna kobieta.
Ładna kobieta, to jest kobieta ktora podoba sie Jidze, ale jej uroda jest pelna malych niedorobien. (kurwa, mocne slowa, jak na trebacza!)
Śliczna kobieta, to jest kobieta ktora podoba sie Jidze, a to taki typ, na ktora jak patrzysz az sie usmiechasz.
Zajebista kobieta, to jest kobieta ktora podoba sie Jidze, ale podoba sie na chwile, najdluzej do rana.
A Piekna Kobieta? Piekna kobieta, to jest kobieta ktora podoba sie Jidze. Piekna Kobieta, to jest kobieta, ktora pieknie wyglada w spodniach,
sukience, z makijazem i bez, od przodu i od tylu, jak ma 20 lat i jak ma 70 lat. Pieknie pachnie, jest skromna, ale czysta! :D Hehehehe
Najlepiej wyglada nad ranem, jak pali w koszuli Jiggi papierosa, slima, przy otwartych drzwiach na balkon, a Jiggah nie spi, tylko patrzy.
Jaaaaa! Alez sie rozmarzylem.
Faja mi sie pali.
Papieros mi sie nie pali.
ZZghgubilem sie!

Jaka piekna dziewczyna. Poznam ja za 1 miesiac.
Szkoda.
Trza czekac.
4 lipca, mam granie. Jutro bede mial trabke.
"-Co tam?
-Jazz!" (odglosy)

Cos ja mialem opisac! hmmmm....
Poslucham muzyki poczekam, moze przypomne.

Faja.
ElA!!!!!
E.:Zaczepiales mnie!
Żeniunia.:Tak, Janek, pamietam to (z tym zadziornym usmiechem.)
E.:Jarek?
Jiggah.:Nie. Janek! Jarek to moj brat! Blizniak. Moze jego spotkalas, droga Elu.
E.:No tak. To byl on! Ale jak bylam w Glasgow.... dajcie mi jeszcze kremowego piwa. (Żeniunia nalewa piwa ze zlewek do pokala i dolewa mleka,
dosypujac cukier, daje Eli) ... W GLasgooow! magicznej dzielnicy, pod "jakims tam" Kotlem.
Jiggah.:(mysli) jak wybrnac. Zajaram! musze sie zmyc!
Jaaa, koncert z prawdziwym jazzem.
To ten krzywy sax. :D
Fajnie gra.
E.:Wszyscy tam byli. Harrego nie bylo. No, szkoda. Trudno. I tam byliscie obaj, tyj i twoj brat.
Jiggah.: Jak moglem tam byc? Jak ja nie jestem czarodziejem!
E.:To kim jestes janek?!
J.:Jestem Jan Jiggah Michalec, Pan w ogromnych Sluchawkach, Druid z Wschodnich Borow!
E.:(troche przestraszona) O ja pierdziu! Wschodnibory...schodniobowy...Druid?!
J.: Dokladnie tak moja droga!
rozmowa trwa jeszcze 20 minut i ie pamietam co sie dzialo.
Na dworze wiatr. Teraz. I jazz! TU SIE GRA JAZZ!
wyszedl wowczas na dwor na obiecane chmury. Jak wrocil Czarownicy Eli juz nie bylo wiec stanowczo ale subtelnie przejECHAL kciukiem po szyi,
przesylajac Zeniuni wiadomosc z obietnica (fajne solo bebnow) z obietnica zemsty za zdrade stanu w sytuacji zaistnialej z Czarownica Ela.
Siadl, przy barze. Zgbilem sie kilkanascie razy, po kolei.
Zgubilem sie i teraz.

Jak sie odnalazlem uslyszalem brawa od widowni z dolnej sali.
Jaaa! Ornitology!
Trabka solo. Odwaznie, i dobre frazy.
Troche .... Fajnie!
Dobrzeee! O, i teraz tak, zatrzymaj sie na gornym dzwieku, wyzej, jeszce jeden, przetrzymaj na wejscie chorusa i zacznij od dolu.
Si! Ladne solo! Bardzo ladne.
Old school'ovo brzmia!
ALe juz nie chce mi sie sluchac, bo nie ta faza. Moze bucha? A moze budyn? :D
Kliku mi dal gieta. Fajna mota.
Topy, genralnie rzecz biorac. Same topy. Tzn... co?
Zgubilem sie.

Chujowe te dopalacze, ale nie mozna jarac czesciej niz mote.
Fjane wkrety ale ciezkie.
A ja od 2h nie zmienilem wyrazu twarzy. Boli mnie ona. Twarz cala.
Kurwa, co ja mysle?
Co sie dzieje w mojej glowie. Wez sie w garsc!
Zgubiilem sie.

Znowu zgubilem sie.

Jeszcze na koniec jak sie prawie odnalazlem, jeszcze troszeczke zgubilem sie.

Solo bassu - mozna pisac. :D
Ale zaczalem sluchac i caly misterny plan w pizdu.
Fajne czworki. Trabka 4.6, bebny 5.0, sax 3.9, bebny 5.1, piano 5.4, bebny 5.3, tr 3.8, bebny 4,7, sax 4.,
bebny luz, nie chce mi sie...
Fajnie grajo, hehehe.
Temat. Trabka z saxem, cos pieknego.

Pokminie bez pisania bo mnie oczy bola. I pojde zapalic. Z laptopem. Jeeee!

czwartek, 11 czerwca 2009

BANK

Siedze w banku i czekam na moja kolej.
potrzebuje dostac sie do pieniedzy, bo wszystko wplacilem na konto a jeszcze nie mam karty.
nie wiem co mam w bani. pierwsze lufy wczoraj poszly.
poznalem saxofonistke.
Jaaa! saxofonistka! funkova. mloda w miom wieku.
a śliczna...! uhhhh.
fajnie bo juz wkrecilem sie do zespolu. funkovego.
numery w stylu Jamiroquai, Basement Jaxx itp. W sumie fajnie.
chujowo mi sie pisze bo jestem trzezwy.
niedlugo bede mial mote to sie popisze.